Starszy M. Russell Ballard: Angażowanie się, nie będąc defensywnym

Poniższy tekst jest zapisem przemówienia Starszego M. Russella Ballarda, wygłoszonego na Uniwersytecie Brighama Younga podczas uroczystości zakończenia studiów, która odbyła się dnia 13 sierpnia 2009 r.

 

 

Powołano ogólnoeuropejskie prezydium Kościoła

Starszy M. Russell Ballard

Kiedy patrzę na was, absolwenci, moje serce przepełnia wzruszenie. Jako że nie jestem w stanie uścisnąć dłoni każdego z was i spojrzeć każdemu w oczy, pragnę, abyście wiedzieli, że jesteście cenni w oczach waszego Ojca Niebieskiego. On kocha was. Przywódcy kościelni kochają was.

Pragnę również, abyście wiedzieli, że czeka na was fascynująca i doniosła służba Panu. Zdaję sobie sprawę z tego, że to dzięki poświęceniu waszych rodziców trwającym przez lata, jak również dzięki poświęceniu każdego z was, staliście się tym, kim jesteście. Dziś patrzę na was i widzę wasze oddanie Kościołowi na przestrzeni lat oraz zobowiązanie odżywiania waszego świadectwa poprzez studiowanie i stosowanie zasad ewangelii. Patrzę na was i widzę przyszłość Kościoła - widzę nie tylko przyszłych biskupów, prezydentów palików, prezydentów misji i przywódców organizacji pomocniczych, ale również rzeszę przyszłych matek i ojców, nauczycieli w Organizacji Podstawowej i Szkole Niedzielnej, przywódców młodzieży, nauczycieli domowych i nauczycielek odwiedzających, przywódców Skautów, dyrygentów chórów oraz wielu innych, którzy będą służyć Panu w XXI wieku.

To stulecie będzie się różniło od tego, które właśnie minęło. Pod wieloma względami będzie ono lepsze, pod innymi - będzie dużo trudniejsze dla was i dla waszych dzieci. Lecz jedno jest nieuniknione: będzie to wasze stulecie, to, w którym macie szansę zostawić po sobie dobry ślad albo wprost przeciwnie. Będziecie starać się wywierać wpływ na innych, a inni będą starać się wywierać wpływ na was. Albo to wy będziecie dzielić się waszymi duchowymi wartościami, które są zakorzenione w przywróconej ewangelii Jezusa Chrystusa i promować je albo pozwolicie, aby inni wyznaczali wartości dla was i waszego potomstwa.

Sposoby komunikowania się będą nadal się zmieniać w przyszłości, poprzez Internet i nowe technologie medialne. Wasz świat cyberprzestrzeni - telefony komórkowe, które umożliwiają pobieranie plików wideo i iTunes oraz portale społecznościowe, takie jak Facebook, smsy, blogi, Twitter, urządzenia kieszonkowe i podkasty - to tylko początek tego, co czeka was w rozwijającej się technologii. To sprawia, że żałuję, że nie urodziłem się 20 lat później, abym mógł poradzić sobie z moim iPhonem, kiedy odmawia posłuszeństwa, co zdarza się dosyć często. Moi młodzi bracia i siostry, toczymy wielki bój. Tak było od zarania dziejów ludzkości. Dobro i zło zawsze nam towarzyszyły, tak samo jak prawo wyboru pomiędzy nimi. Podczas chwil spędzonych dziś z wami, pragnę podzielić się kilkoma przemyśleniami na temat stanowczego opowiadania się za prawdą.

Niedawno przejrzałem pewne badanie opinii innych ludzi na temat członków Kościoła. Przez długi czas ten temat mnie interesował, ponieważ mam trochę do czynienia z pracą misjonarską z uwagi na moje obowiązki kościelne. Wiedza o tym, jak ludzie nas widzą, jest istotną częścią zrozumienia tego, w jaki sposób możemy najlepiej przedstawiać Kościół. Pewien szczególny fragment tego badania zawierał ciekawą obserwację. Wskazywał na to, że członkowie naszego Kościoła mogą czasem być postrzegani jako osoby zajmujące pozycję obronną względem tych, którzy nie są członkami Kościoła. Jeden z respondentów poszedł o krok dalej, mówiąc, że kiedy mormoni objaśniają swoje wierzenia, ich język wskazuje na to, że oczekują krytyki. Nie po raz pierwszy spotkałem się z tego rodzaju spostrzeżeniami. Lecz im więcej rozmyślam nad tym, tym bardziej to rozumiem. Jeśli nie jesteśmy ostrożni, możemy zostać odebrani jako przyjmujący taktykę obronną w naszej komunikacji z innymi.

Myślę, że rozumiem kilka podwodów takiego postrzegania nas. Od chwili kiedy Józef Smith wyszedł ze Świętego Lasu w 1820 r., byli tacy, którzy reagowali na nasze przesłanie negatywnie, a nawet z wrogością. Józef powiedział nam własnymi słowami o tym, że gdy po raz pierwszy próbował opowiedzieć komuś spoza rodziny o tym, co zobaczył, nie było to przyjemnym doświadczeniem. Pastor kościoła protestanckiego, z którym podzielił się swoim przesłaniem, powiedział mu, że to pochodzi "od diabła" i że nie ma już czegoś takiego jak wizje i objawienia. Jeśli Józef pomyślał, że to zachowanie było złe, to dlatego, że jeszcze nie zdawał sobie sprawy z nieugiętej mocy przeciwnika. Im bardziej Kościół wzrastał, tym bardziej wydawało się, że przyciąga do siebie wrogość. Niewielka grupa wiernych Świętych była przepędzana z jednego miejsca na drugie. Józefowi musiało się wydawać, że nie może się stać już nic gorszego po strasznym cierpieniu w więzieniu Liberty i po wydaniu rozkazu eksterminacji przez gubernatora Missouri przeciwko członkom Kościoła. Oczywiście było gorzej, a Józef i Hyrum opłacili swoje dzieło, swoje świadectwa i swoją wiarę własnym życiem. To był ich ostateczny czyn dający początek wielkiej wędrówce na zachód, której przewodził Brigham Young, przyprowadzając nas na to pustkowie Ameryki, które stało się miejscem schronienia dla członków Kościoła tu, w Górach Skalistych.

To stanowi teraz niezatartą część historii. Słyszeliście te historie o ciężkich doświadczeniach i poświęceniach, od kiedy byliście małymi dziećmi. Nawet nawróceni, którzy przyszli do Kościoła, nie mając przodków, którzy przeżyli tamte chwile, traktują ludzi i wydarzenia naszej wczesnej historii Kościoła jako część ich własnego dziedzictwa. Te historie inspirują nas i dają nam motywację, tak jak powinny, i mam nadzieję oraz modlę się o to, żebyśmy w naszym względnie komfortowym bycie nigdy nie zapomnieli o tych wytrwałych i wiernych Świętych w Dniach Ostatnich ani o lekcjach, które możemy wynieść dzięki nim.

To nie jest już rok 1830, a nas nie jest zaledwie sześć osób. Czy nasza defensywność, którą inni w nas dostrzegają, wskazuje na to, że nadal oczekujemy, że będziemy traktowani jako nielubiana mniejszość, zmuszona do ucieczki na Zachód? Czy oczekujemy tego, że w naszych interakcjach z innymi zawsze będziemy musieli się bronić? Jeśli tak, sądzę, że powinniśmy dokonać zmiany kursu. Ciągłe oczekiwanie na krytykę lub sprzeciw może prowadzić do niezdrowej nieśmiałości i przyjmowania postawy defensywnej, która nie współgra w relacjach z innymi ludźmi. Nie jest to spójne z tym, gdzie znajdujemy się dziś jako Kościół i jako wielka rzesza naśladowców Jezusa Chrystusa.

W każdej sytuacji możemy patrzeć na Zbawiciela jak na wzór do naśladowania. On stawiał czoła ogromnej wrogości od początku Swojej służby. Kiedy po raz pierwszy głosił w synagogach Nazaretu, niektórzy chcieli strącić Go z urwiska. Mimo to nie dał się zastraszyć. Wiedział, że przeważnie będzie nierozumiany. Mimo to był nieustraszony, kiedy głosił Swoją ewangelię, używając zwrotów, takich jak: "Słyszeliście, że powiedziano... a ja wam powiadam!. Wiedział, co chce powiedzieć i mówił to bez usprawiedliwiania. Jak mówią pisma święte: "Albowiem uczył je [tłumy] jako moc mający, a nie jak ich uczeni w Piśmie" (Ew. Mateusza 7:29).

Jeśli pragniemy być dzisiaj szanowani za to, kim jesteśmy, to musimy postępować ze zdecydowaniem - pewni wiedzy o tym, kim jesteśmy i za czym się opowiadamy, a nie tak, jakbyśmy musieli przepraszać za nasze przekonania. To nie oznacza, że powinniśmy być aroganccy czy wyniośli. Szacunek dla poglądów innych powinien zawsze być dla nas naczelną zasadą - jest ona osadzona w samych Zasadach Wiary. Lecz jeśli postępujemy tak, jakbyśmy byli prześladowaną mniejszością lub jak gdybyśmy spodziewali się tego, że zostaniemy niewłaściwie zrozumiani lub skrytykowani, ludzie wyczują to i odpowiednio zareagują.

Zachęcam tych z was, którzy są byłymi misjonarzami, abyście byli szczególnie wrażliwi, jeśli chodzi o tę kwestię. Spędziliście dwa lata, pukając do drzwi i radząc sobie z każdym możliwym pytaniem i zarzutem. Łatwo jest myśleć, że w waszych rozmowach nadal pukacie do drzwi. Tak nie jest. Jeśli jesteście w sytuacji, w której dzielicie się tym, w co wierzycie, nie ma potrzeby stąpać tak ostrożnie, że wyglądacie tak, jakbyście stosowali uniki albo spodziewali się krytyki. Apostoł Paweł powiedział: "Nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej" (List do Rzymian 1:16). Nikt z nas nie powinien się wstydzić. Z radością wyglądam każdej możliwości dzielenia się moim świadectwem o wspaniałym przesłaniu Przywrócenia i odczuwam głęboką wdzięczność, jeśli pojawia się taka sposobność. I nie przypominam sobie, żebym w takiej chwili kiedykolwiek kogoś obraził. Jednym z powodów, dla których ten temat ma znaczenie dla was dzisiaj, jest to, że Kościół rośnie w siłę. W Stanach Zjednoczonych jesteśmy teraz czwartym kościołem pod względem liczby członków. Święci w Dniach Ostatnich są wszędzie, w społecznościach od wybrzeża po wybrzeże, od północy po samo południe. Chociaż możemy być liczniejsi na Zachodzie, coraz bardziej powszechne staje się to, że ludzie w całym kraju znają Świętych w Dniach Ostatnich osobiście. Ponadto, wielu członków Kościoła osiąga wysoką pozycję społeczną. Niedawno w artykule magazynu Time odnotowano ten fakt i przedstawiono fotografie wybitnych Świętych w Dniach Ostatnich.

Owa wysoka ranga tych ludzi już sama w sobie zapewni to, że o Kościele będzie się mówić coraz więcej i że Święci w Dniach Ostatnich będą coraz bardziej zaangażowani w dyskusje na temat ewangelii. Właśnie dlatego wybrałem ten temat. Musicie być uczciwi, otwarci, szczerzy, zaangażowani, pełni szacunku dla poglądów innych oraz całkowicie niedefensywni względem własnych poglądów.

Dam wam dwie wskazówki dotyczące tego, jak angażować się w rozmowy w sposób niedefensywny. Pierwsza wskazówka: Nie pozwólcie, aby nieistotne kwestie zagłuszały ważniejsze tematy. Członkowie naszego Kościoła zbyt często pozwalają, aby inni ustalali przebieg dyskusji. Przykładem jest poligamia. Zakończyła się ona w Kościele jako legalna praktyka w 1890 r. Teraz jest rok 2009. Dlaczego wciąż o niej rozmawiamy? To była pewna praktyka, która została zakończona. Poszliśmy dalej. Jeśli ludzie zapytają was o poligamię, po prostu przyznajcie, że była ona kiedyś praktykowana, ale obecnie nie jest oraz że nie powinno się mylić żadnych poligamistów z naszym Kościołem. W zwykłych rozmowach nie traćcie czasu, starając się usprawiedliwić praktykowanie poligamii w czasach Starego Testamentu bądź spekulując odnośnie tego, dlaczego była ona praktykowana przez jakiś czas w XIX wieku. Mogą to być uzasadnione tematy do rozmowy dla historyków czy naukowców, ale sądzę, że tylko umacniamy te stereotypy, czyniąc je głównym tematem rozmów o Kościele.

Zdaję sobie sprawę z tego, że rozmowy te są wywoływane pojawianiem się różnych wiadomości w mediach. To niczego nie zmienia. Na początku tego roku pewien cykl programów w telewizji kablowej na temat poligamistów przedstawił świętą ceremonię świątynną. Ta relacja wywołała wielki niepokój wśród członków Kościoła, co jest zrozumiałe. Wszyscy poczuliśmy się tym urażeni.

Lecz odsyłam was do artykułu, który został w tamtych czasie zamieszczony przez kościelny departament ds. relacji ze społeczeństwem na jego stronie internetowej dotyczącej najnowszych wiadomości. Kiedy będę cytował jego fragment, proszę wsłuchajcie się w jego ton. Nie ma w nim nic defensywnego, a mimo to był on reakcją na niestosowne przedstawienie jednej z naszych najświętszych ceremonii religijnych:
"Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, podobnie jak inne duże grupy religijne, czasami znajduje się w sytuacji, kiedy staje się obiektem zainteresowania Hollywoodu, Broadwayu, seriali telewizyjnych czy książek oraz wiadomości w mediach. Czasami sposób przedstawienia Kościoła i jego wyznawców jest dość trafny. Czasami obraz ten jest fałszywy lub opiera się na stereotypach. Od czasu do czasu jest w przerażająco złym guście. Takie zainteresowanie jest nieuniknione - jak od stuleci wiedzą o tym katolicy, Żydzi i muzułmanie - kiedy jakaś instytucja lub grupa religijna osiąga pewną wielkość lub pozycję, wystarczające do zwrócenia na nią uwagi". W dalszej części artykułu odwodzi się od pomysłu organizowania bojkotu tej sieci telewizyjnej lub powiązanych z nią firm, co było żywo propagowane w Internecie wśród niektórych naszych członków. Cytując dalej z tej strony internetowej: "Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich jako instytucja nie wzywa do bojkotu. Taki krok w prosty sposób wywołałby kontrowersje, które media uwielbiają, a ostatecznie zwiększyłby oglądalność tego serialu."

Święci w Dniach ostatnich powinni postępować z powagą i w przemyślany sposób. Jest to nie tylko wzór, jakiego nauczał i jaki okazywał w Swym życiu Jezus Chrystus. Takie zachowanie odzwierciedla rzeczywistą siłę i dojrzałość dzisiejszych członków Kościoła. Gdyby Kościół pozwoli krytykom i przeciwnikom na wybór miejsca bitwy, zaryzykowałby to, iż zostanie odciągnięty od tego, co ważne i od misji, którą z powodzeniem wypełnia od blisko 180 lat. Kościół sam określi kurs, jaki podejmie, kiedy nadal będzie głosić przywróconą ewangelię Jezusa Chrystusa na całym świecie".

Pozwólcie, że przywołam kolejny przykład z niedalekiej przeszłości. Rok czy dwa lata temu pewna niezależna grupa filmowa nakręciła film o Masakrze w Mountain Meadows. Byłbym wielkoduszny, gdybym powiedział, że to bardzo zły film klasy B. Szczerze mówiąc, był po prostu okropny - nawet krytycy w Hollywood ostrzyli sobie na nim zęby. Ludzie zajmujący się promocją filmu robili, co mogli, aby sprowokować Kościół do uczynienia go głównym tematem rozmowy. Właściwie kompletnie go zignorowaliśmy. Odmówiliśmy im ustalania przebiegu rozmów. Efekt: wielka klapa kasowa i przypuszczalnie dużo czerwonego tuszu na rachunkach kont bankowych sponsorów filmu. Tymczasem my w dalszym ciągu w konstruktywny i inteligentny sposób odpowiadamy i wychodzimy naprzeciw potomkom tych, którzy byli brali udział w tamtych strasznych wydarzeniach w Mountain Meadows.

A niedawno Kościół opublikował rzetelnie przygotowaną książkę zatytułowaną Massacre at Mountain Meadows, która dokumentuje fakty towarzyszącej tej tragedii. Moją drugą wskazówką dla was jest to, abyście podkreślali fakt, że Święci w Dniach Ostatnich naśladują Jezusa Chrystusa i podążają za Jego naukami. Staramy się naśladować Go we wszystkim, co czynimy. Koniec końców, najważniejszą rzeczą dla was i dla waszego świadectwa jest to, żebyście opierali swoje przekonania na naukach Jezusa Chrystusa i starali się naśladować Go, żyjąc w sposób, jaki zadowala naszego Ojca Niebieskiego i Pana. To jest waszym fundamentem. To było fundamentem Józefa Smitha. Powiedział on: "Podstawowymi zasadami naszej religii są świadectwa Apostołów i Proroków dotyczące Jezusa Chrystusa, faktu, że On umarł, został pochowany i powstał trzeciego dnia, i że wstąpił do niebios; a wszystkie inne rzeczy, które dotyczą naszej religii, stanowią jedynie dodatek do tych zasad". Kiedykolwiek rozmawiacie na temat Kościoła, powinniście starać się zwrócić na to uwagę. Naśladujemy Jezusa Chrystusa. Staramy się żyć tak, jak On nas nauczył. To jest podstawa naszej wiary i naszego życia. Jest to najsilniejsze niedefensywne stanowisko, jakie możecie zająć. Nie musicie niczego bronić ani usprawiedliwiać, kiedy opieracie swoje stanowisko na naukach Syna Boga oraz fakcie, że ze wszystkich sił staracie się przestrzegać Jego przykazań. Wielkim błogosławieństwem jest posiadać doktryny Jezusa Chrystusa, które są zrozumiałe dla tych, co studiują pisma święte i przyjmują Jego nauki. W miarę jak podążamy za doktrynami Pana Jezusa Chrystusa, otrzymujemy wiedzę o tym, że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i że On nas kocha. Poprzez podążanie za Chrystusem wiemy, skąd przyszliśmy, zanim się urodziliśmy, znamy cel naszego istnienia tu, na ziemi, i wiemy, dokąd się udamy, kiedy opuścimy to ziemskie życie. Plan zbawienia jest przejrzysty; jest to plan wiecznego szczęścia przygotowany przez Boga dla Jego dzieci. Bóg dał przykazania, według których mężczyźni i kobiety mają żyć. Są to Jego przykazania i nikt nie ma upoważnienia do tego, aby je zmieniać, z wyjątkiem kiedy dzieje się tak poprzez bezpośrednie objawienie dane wybranemu prorokowi Boga. Ludzie na całym świecie odchodzą coraz dalej od nauk Pana w kierunku społeczeństwa świeckiego, które apostoł Paweł tak opisał:
"Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy" (II List do Tymoteusza 4:3-5). Obecne czasy są tymi, które ujrzał Paweł. Istnieje wciąż wzrastająca liczba ludzi, którzy nie wierzą w istnienie Boga, Chrystusa, planu odkupienia, Zadośćuczynienia, odpokutowania, przebaczenia, życia po śmierci, zmartwychwstania, życia wiecznego, wiecznych rodzin zapieczętowanych na wieczność. Jakże puste musi być życie bez błogosławieństw pełni przywróconej ewangelii Jezusa Chrystusa? Moi bracia i siostry, my podążamy za Jezusem Chrystusem. Znamy plan szczęścia, wielki plan odkupienia dzięki Panu Jezusowi Chrystusowi. Wy, absolwenci, znacie doktryny Jezusa Chrystusa. Musicie starać się teraz i zawsze żyć według nich. Na waszym pokoleniu będzie spoczywać obowiązek nauczania doktryn Pana i posiadania wiedzy na temat tego, jak budować Jego Kościół. Proszę, pamiętajcie, że nie musicie czuć, że waszym obowiązkiem jest tłumaczenie się z waszych przekonań; musicie po prostu je wyjaśnić w duchu miłości i uprzejmości. Prawda zawsze zwycięża, kiedy nauczana jest prawdziwa doktryna.

Poniżej znajduje się zaledwie kilka przykładów:
1. Podążamy za doktryną Jezusa Chrystusa dotyczącą służby naszym bliźnim. Służymy zarówno naszym członkom, jak i tym, którzy nie są w Kościele. Wspaniała praca, którą wykonujemy w zakresie służby humanitarnej na całym świecie, przynosi ulgę cierpieniu i nędzy. Robimy wszystko, co w naszej mocy, dzieląc się naszymi zasobami czasu i pieniędzy, aby zaspokoić potrzeby naszych członków i ludzi innych wyznań, zdając sobie sprawę z tego, że "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci, [Panu] uczyniliście" (Ew. Mateusza 25:40).
2. Podążamy za doktryną Jezusa Chrystusa mającą na celu życie według Słowa Mądrości, co jest rozsądnym sposobem na to, aby cieszyć się zdrowym ciałem fizycznym. Unikamy stosowania narkotyków w każdej postaci, ponieważ nasze ciała są mieszkaniem dla naszych wiecznych duchów, a szczęście w tym życiu jest osiągane dzięki duchowej sile i zdrowiu fizycznemu.
3. Podążamy za Jezusem Chrystusem, żyjąc według prawa czystości moralnej. To jest przykazanie, które dał Bóg i nigdy go nie odwołał ani nie zmienił. To prawo jest proste i zrozumiałe. Nikt nie może angażować się w związki seksualne poza granicami ustalonymi przez Pana. To się tyczy wszelkich zachowań homoseksualnych i związków heteroseksualnych poza małżeństwem. Pogwałcenie tego prawa jest grzechem.
4. Podążamy za Jezusem Chrystusem, przestrzegając prawa małżeństwa, które jest zawierane pomiędzy mężczyzną a kobietą. Przykazanie to istniało od samego początku. Bóg powiedział: "Dlatego opuści człowiek ojca swego oraz matkę swoją i połączy się z żoną swoją. i staną się jednym ciałem (I Ks. Mojżeszowa 2:24). Bóg pouczył Adama i Ewę, że mają się [rozmnażać], i [zapełniać] ziemię, i [czynić] ją sobie poddaną" (I Ks. Mojżeszowa 1:28).
Współcześni prorocy i apostołowie ponownie zapewnili nas o tym przykazaniu w dokumencie "Rodzina: Proklamacji dla świata" wydanym w 1995 roku:
"Oświadczamy także, iż Bóg nakazał, aby święta moc prokreacji była wykorzystywana tylko pomiędzy mężczyzną i kobietą, prawnie zaślubionymi jako mąż i żona. Rodzina jest wyświęcona od Boga. Małżeństwo pomiędzy mężczyzną i kobietą stanowi podstawę Jego wiecznego planu".
5. Podążamy za Jezusem Chrystusem i nauczamy podstawowych zasad ewangelii i wszystkich pozostałych wspaniałych doktryn przywrócenia, które jeśli będą przyjmowane i stosowane, będą nieść spokój, radość i szczęście synom i córkom Boga. Bracia i siostry, wspaniali absolwenci, to jest właśnie tak proste. Niech Bóg was błogosławi, kiedy teraz będziecie opuszczać ten uniwersytet i pójdziecie w świat oraz będziecie wypełniać swoje cele, znajdując szczęście i wiedząc, że dzięki podążaniu za naukami Jezusa Chrystusa, doświadczycie w swoim życiu spokoju, radości i szczęścia. Chcę zostawić wam moje świadectwo. Świadczę wam, że Jezus jest Chrystusem. Jest On Synem Boga. On naprawdę żyje. To jest Jego Kościół. Jesteśmy zaangażowani w Jego sprawę. On dał nam nauki i przykazania. Powinniśmy je rozumieć i nauczać ich z miłością, mocą i duchową siłą. Przywołuję błogosławieństwo dla was, aby nasz Ojciec Niebieski oświecał was i błogosławił was pod każdym względem, kiedy będziecie mieć okazję objaśniać członkom Kościoła i tym, którzy nie są jego członkami, cudowne przesłanie Przywrócenia, abyście byli błogosławieni i kierowani przez niebiosa oraz abyście byli pozytywni w okazywaniu waszych uczuć, i abyście nigdy nie czuli, że musicie być w defensywie jako członkowie Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Niech Bóg użyczy wam wszystkich błogosławieństw i spełni każde prawe pragnienie waszych serc, jak będziecie opuszczać ten uniwersytet. Jest to moją pokorną modlitwą, w imię Jezusa Chrystusa, amen.

 

w górę | podgląd wydruku | wyślij znajomemu